Spadł śnieg
Każdy ma swoje wyobrażenie o zimie. Ja, na przykład, lubię troszkę śniegu, żeby można było pobrodzić łapami. Ot tak dla zabawy. Ale zwałów śniegu nie znoszę. Ciężko wszystkie zaspy obsikać lub przekopać. Ale Pańcia... Póki śniegu nie było, była zdyscyplinowana, zajęta pracą i wpatrzona we mnie. A tu nagle, jak grom z jasnego nieba spadł śnieg. I wiecie co? Pańcia nagle zrobiła się niezwykle szczęśliwa. Gapi się przez okno z bezmyślnym uśmiechem patrząc na opadające płatki. Wyciągnęła już narty i dechę. Ma tyle zadowolenia w sobie i energii, że ciąga mnie na długie spacery, śmiejąc się cały czas i rzucając mi śnieżki. Nie przeszkadza jej, że musi co dzień szuflą przewalać tony bieli przed domem. To tylko zmrożona woda, a ile radości jej sprawia. No cóż, wariactwo, ale każdy ma jakiegoś bzika ;).
| « poprzednia | następna » |
|---|